7 listopada 2026

Komentarz na niedzielę 8 listopada

Nasza parafianka - Marzena Janicka, która - jak sama zaznacza - nie jest teologiem, dzieli się z nami przemyśleniami na temat czytań z Pisma Świętego, które jutro, w niedzielę, usłyszymy podczas Mszy świętej.

Przeczytajmy te refleksje. Niech jej słowa pomogą nam otworzyć się na Boże Słowo.

 

Komentarz do Liturgii Słowa na niedzielę 8 listopada 2026 roku

Rok A

Mdr 6, 12-16

Ps 63 (62), 2, 3-4, 5-6, 7-8

1 Tes 4, 13-14

Mt 25, 1-13

 

Bóg jest największą mądrością i miłością. Przyjmijmy tę mądrość, która pozwoli nam spojrzeć na świat z Boskiej perspektywy, a będzie nam łatwiej iść, nawet wyboistą drogą. Nieustannie szukajmy Boga podczas naszej ziemskiej pielgrzymki, On jest zawsze blisko nas, tylko trzeba nauczyć się Go widzieć. Podążajmy za Nim według Jego woli czyniąc dobro, idąc z lampami z wystarczającym zapasem oliwy, a nigdy nie umrzemy, skończy się jedynie kiedyś nasze życie tu, na ziemi, bo dojdziemy do upragnionego celu i osiągniemy życie wieczne.

Perykopa z deuterokanonicznej1 Księgi Mądrości przedstawia mądrość nie jako suchy zbiór ksiąg (czy ówcześnie: zwojów), nie jedynie ludzką wiedzę (choć i ta może zamazać obraz sensu istnienia), ale jako dar Boży, który może wyjść człowiekowi naprzeciw, jeśli człowiek się na nią otworzy, jeśli będzie pełen wiary i czystego serca. Wszystko inne to marność, bo wszystko przemija, młodość, uroda, bogactwa, nawet i wiedza książkowa ulatuje, jedynie mądrość, ta prawdziwa, jest jedną z najtrwalszych wartości. Nie trzeba jej szukać, ona siedzi pod drzwiami i czeka, aż będziemy na nią gotowi. „O niej rozmyślać – to szczyt roztropności, a kto z jej powodu nie śpi, wnet się trosk pozbędzie (…)”. Poświęćmy się jej i uznajmy za priorytetową, bo to mądrość, która pochodzi od Boga, bo pozwala patrzeć na świat oczami Boga, a więc podejmować właściwe decyzje na wszystkich ścieżkach naszego życia. Co to dla nas oznacza w praktyce? Jak czerpać z takiej mądrości? Wystarczy przyjąć i pamiętać, że to, co ziemskie, jest niczym w porównaniu do tego, co nastąpi po naszej ziemskiej śmierci; cokolwiek tu się nie zdarzy, jeśli trwamy w Boskiej miłości i mądrości (czyli jeśli przyjmiemy Boga do naszych serc), nie ma większego znaczenia, bo i tak przeminie, zostaniemy zaś z tym, co nieśmiertelne, co da nam przepustkę do Nieba.

Psalm responsoryjny to właśnie wyraz otwarcia się na Stwórcę, to wielka tęsknota do spotkania z Nim, to poszukiwanie Go w świątyni i podczas rozważań, to obietnica wielbienia Pana przez całe życie. Słowa te odczytuję jako głęboką modlitwę dla każdego z nas, ukazującą piękno relacji z Bogiem, którego powinniśmy szukać przez całą ziemską drogę. Bliskość z Panem jest koniecznością dla duszy, cenniejszą od życia doczesnego. Przez cały czas powinno być w nas pragnienie Boga, sytości w modlitwie, aby czuć, że żyje się „w cieniu (…) skrzydeł” Pana z radością.

Perykopa z Pierwszego Listu św. Pawła do Tesaloniczan to z kolei swoista lekcja dla nas wszystkich o nadziei zmartwychwstania, o ponownym przyjściu Jezusa, czyli o paruzji. Przesłanie listów św. Pawła ma charakter uniwersalny, pomimo iż kieruje je do różnych wspólnot, bo prawdy w nich zawarte nie mają granic geograficznych ani czasowych. Ten list jest pisany do Tesaloniczan i ma na celu pocieszenie zatraconych w smutku po śmierci najbliższych. Nie powinniśmy trwać w niewiedzy na temat zmarłych, jak poganie, czyli ci, „którzy nie mają nadziei”. Przecież Jezus umarł i zmartwychwstał, umarł za nas, następnie pokazał światu, że zwyciężył śmierć i że wszystkich, którzy w Niego wierzą zabierze ze sobą, bo takie jest główne przesłanie wiary – umiera jedynie to, co doczesne, to, co wieczne będzie trwało na zawsze, o ile za życia żyło się w Bogu. Doskonale pamiętamy słowa Jezusa: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: kto we mnie wierzy, ma życie wieczne” (J 6, 47). Nie powinniśmy się martwić o zmarłych, bo to, że już odeszli nie znaczy, że dla nich bramy Nieba będą zamknięte, wręcz przeciwnie „zmarli w Chrystusie powstaną pierwsi”. Św. Paweł wymienia kolejność zmartwychwstania: Najpierw „Pan zstąpi nieba”, będzie to przyjście w chwale, przy dźwiękach Boskiej trąby, później powstaną zmarli, którzy żyli zgodnie z nauką Chrystusa, potem ci, którzy teraz żyją. Bardzo sugestywnie opisuje nasze pójście do nieba – żyjących w Chrystusie: „porwani w powietrze, na obłoki naprzeciw Pana, i w ten sposób na zawsze będziemy z Panem”. Czy można sobie wyobrazić piękniejszy koniec starego i początek nowego? Każdy czytający musi przyznać, że to bardzo budująca wizja, czego więc mamy się lękać, jeżeli żyjemy tak, jak On nam nakazał? Chyba jedynie tego, żeby rzeczywiście na co dzień żyć zgodnie z Jego wolą, czyli m.in. zgodnie z instruktażem w Ośmiu Błogosławieństwach i w nowym przykazaniu: „Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali” (J 13, 34-35).

O tym, że zawsze trzeba być gotowym na przyjście Chrystusa traktuje perykopa z Ewangelii św. Mateusza. To tak naprawdę alegoria paruzji. I znowu rysują się nam piękne obrazy w przypowieści Jezusa, jest pan młody, czyli sam Jezus – oblubieniec Kościoła, czyli nas, członków wspólnoty Kościoła, reprezentowanych w opisywanym fragmencie  przez dziesięć panien, są lampy – światła symbolizujące naszą zewnętrzną wiarę, oliwą zaś to nasze wewnętrzne życie duchowe (wg św. Hieronima „Oliwa oznacza dobre uczynki, a nabywa się ją za wielką cenę i zdobywa z wielkim trudem; rozumiemy ją jako dane jałmużny i wszystkie cnoty oraz rady nauczycieli”2), sen to śmierć lub ludzka słabość. 10 panien czeka na pana młodego. Wszystkie mają lampy, ale tylko pięć z nich ma oliwę. Jak to rozumieć? Wierzący, nawet jeśli pokazują swoją wiarę na zewnątrz, niekoniecznie dostąpią Królestwa Niebieskiego, jeśli za zewnętrznymi oznakami wiary nie idą czyny, czyli jeśli obracamy słów modlitw w czyn, jeśli nie jesteśmy przykładem i światłem dla innych. Na cóż nam się bowiem przydadzą lampy bez oliwy? Wracając do przypowieści, pan młody się opóźnia, panny zasypiają strudzone czekaniem; przecież „(…) bo nie znacie dnia ani godziny” – paruzji, ale to nas nie upoważnia do zejścia z drogi Prawdy. W końcu rozlega się wołanie, że pan młody nadchodzi. Panny roztropne są gotowe, nierozsądne proszą o użyczenie oliwy, bo gasną ich lampy. Jak jednak można się podzielić dobrymi uczynkami? Idą więc panny nierozsądne kupić oliwę, czyli czynić dobro, w czyn obracać swój wewnętrzny wyraz wiary. Jest już jednak za późno, bo czy można nadrobić lata życia z małą ilością oliwy w tak krótkim czasie? Dlatego tylko panny roztropne wchodzą z panem młodym na ucztę i drzwi się za nimi zamykają. Na próżno proszą po swoim powrocie o wpuszczenie panny nierozsądne. Jest jednak i dla nich nadzieja, bo Pan jest miłosierny, bo Pan prawdziwie kocha, dlatego ta przypowieść nie ma złego zakończenia. Jezus nie zamyka przed nimi drzwi na zawsze, daje szansę na wejście do królestwa Bożego w przyszłości, pod warunkiem, że cały czas będą czynić dobro, będą przygotowane, więc ich lampy będą miały wystarczająco dużo oliwy. Czyż nie jest to oczywiste? Jak może dostąpić Nieba osoba, której wiara jest jedynie powierzchowna, faryzejska, w której nie ma miłosierdzia, tolerancji, zrozumienia dla innych, chęci niesienia pomocy, nawet tej najmniejszej, lecz nieustannie? Nie możemy pozwolić sobie na sen – przerwę w byciu dobrym człowiekiem w wierze. Powinniśmy codziennie budować relację z Bogiem poprzez modlitwę, pokorę i budowanie relacji drugim człowiekiem, nawet małymi gestami – uśmiechem czy pokrzepiającą rozmową.

Nie czekajmy, bądźmy dobrzy, bądźmy lepsi już teraz. Niech naszym drogowskazem jest mądrość Boża, codzienna bliskość z Bogiem poprzez modlitwę: rozważania Jego słów, dziękczynienie. Pamiętajmy, że nigdy nie jest za późno, żeby wrócić, albo zacząć iść Jego drogą, bo to jedyna słuszna droga do tego, co doskonałe, a Pan, jako miłosierny Władca Świata zawsze przyjmie nas z otwartymi ramionami. Nieśmy Jego światło innym, niech nasze lampy nigdy nie gasną, niech nigdy nie zabraknie w nich oliwy. „Czym jest ta oliwa w naszych lampach? To małe rzeczy codzienności: wierność, punktualność, ciepłe słowa, pamięć o innych, nasza umiejętność milczenia, patrzenia, mówienia i działania. Oto prawdziwe krople miłości, które sprawiają, że wasze życie duchowe płonie niegasnącym, jasnym światłem”3. Bóg czeka na każdego z nas, On nas do siebie woła, usłyszmy Jego wołanie, otwórzmy na Niego nasze umysły i serca!

 

Przypisy:

     1.  „(Inaczej Mądrość Salomona) to jedna z ksiąg dydaktycznych (mądrościowych) Starego Testamentu, uznawana przez Kościół katolicki i prawosławny za deuterokanoniczną (czyli należącą do pełnego kanonu Biblii), podczas gdy w judaizmie oraz w tradycji protestanckiej nie wchodzi w skład kanonu i jest traktowana jako apokryf”. Zob. M. Piotrowski, Księgi deuterokanoniczne, wersja online: https://m.katolik.pl/ksiegi-deuterokanoniczne,460,416,cz.html [dostęp: 02.11.2026].

     2.  Hieronim ze Strydonu, Komentarz do Ewangelii według Mateusza, tłum. J. Korczak, 2008; red. A. H., 2021, wersja online: https://scribd.com/document/732301496/Hieronim-Ze-Strydonu-Komentarz-Do-Ewangelii-Mateusza [dostęp: 04.11.2026].

     3. Św. Matka Teresa z Kalkuty, Heart of Joy, cz. 2, rozdz. 7: Serving the Poor, rozdz. 8: Dear Sisters, tłum. M. Janicka, wersja online: http://goodreads.com [dostęp: 06.11.2026]. 

 

 

Marzena Janicka

nie-teolog

filolog angielski

absolwentka Szkoły Biblijnej Archidiecezji Gdańskiej

 

 

Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję. ✕
107 0.060415029525757