Nasza parafianka - Marzena Janicka, która - jak sama zaznacza - nie jest teologiem, dzieli się z nami przemyśleniami na temat czytań z Pisma Świętego, które jutro, w niedzielę, usłyszymy podczas Mszy świętej.
Przeczytajmy te refleksje. Niech jej słowa pomogą nam otworzyć się na Boże Słowo.
Komentarz do Liturgii Słowa na niedzielę 11 października 2026 roku
Rok A
Czytanie z Księgi proroka Izajasza (Iz 25, 6-10a)
Psalm responsoryjny 23(22), 1b-3a.3b-4.5.6
Czytanie z Listu Świętego Pawła Apostoła do Filipian (Flp 4, 12-14, 19-20)
Ewangelia według św. Mateusza (Mt 22, 1-14)
Jak wiele Pan Bóg daje każdemu z nas, otacza opieką, nie zostawia nawet w chwilach, kiedy wszyscy się od nas odwracają, a może właśnie wtedy jest z nami szczególnie blisko. Nie obiecuje, że życie będzie usłane różami bez kolców, takie zresztą trudne momenty mogą być doskonała okazją na udowodnienie, że trwamy w wierze, ale obiecuje życie wieczne, zbawienie, wspaniałą ucztę pełną radości, obfitości, szczęścia. Mamy jedynie zaufać, pójść za Nim i w słońce, i w deszcz, nie zwątpić, ale trwać w Bogu, wtedy Bóg będzie trwać w nas (J 15, 4).
Perykopa z Księgi proroka Izajasza to piękna zapowiedź Zmartwychwstania, ostatecznego zwycięstwa Boga nad grzechem, smutkiem, cierpieniem i śmiercią; to zaproszenie na ucztę mesjańską, wspaniałą ucztę obfitości, bo przygotowaną nie tylko dla ludu wybranego, ale dla wszystkich. To obietnica wiecznego dobrobytu i szczęścia. Opis zawiera symbole, aby pełniej oddać zapowiadane bogactwo. Tłuste mięsa w czasach, w których żył prorok Izajasz (VIII w p.n.e.) to najpożywniejsze pokarmy symbolizujące obfitość. Jedzono je niezwykle rzadko i oczywiście nie każdego było na nie stać. We współczesnych nam czasach ta metafora jest podobnie rozumiana, jako zapowiedź nasycenia. Wyborne wina to alegoria radości i świętowania. Uczta, na którą zaprasza Zbawca w opisywanym fragmencie, ma charakter uniwersalny, a więc jest dla każdego. Wspaniały Bóg nikogo nie odtrąca, każdy może skosztować bogactwa Jego błogosławieństwa, jeśli podążał Jego drogą. To obietnica końca głodu i smutku, życia w dostatku i radości – życia wiecznego u boku Boga. Stwórca zedrze całun i „zasłonę zapuszczoną na twarz wszystkich ludów” i odsłoni tym samym Prawdę. Ludzie nie będą już błądzić w swojej nieświadomości, przejrzą na oczy, zrozumieją tajemnicę wiary. Życie weźmie górę nad śmiercią, bo ludzie zostaną wybawieni, tak jak nam Pan obiecał. „Pan Bóg otrze łzy z każdego oblicza (…)” i przywróci godność zhańbionym, odrzuconym.
O wierze, zaufaniu i życiu wiecznym traktuje także piękny, pokrzepiający psalm responsoryjny, chyba jeden z najbardziej znanych. Kiedy wierzę w Boga, niczego mi nie trzeba, bo On da mi wszystko, niczego też bać się nie będę, bo przecież On zawsze będzie obok. Mamy tu też wspomnienie uczty – zastawionego stołu i kielicha wypełnionego po brzegi, a więc obfitości, i w końcu zapowiedź życia wiecznego: „(…) i zamieszkam w domu Pana po najdłuższe czasy”.
Perykopa z Listu Świętego Pawła Apostoła do Filipian jest pełna pokory, ale i nadziei, zawiera też instrukcję, jak żyć – każdy może wcielić ją w życie. Św. Paweł pisze, że umie sobie poradzić z cierpieniem, z głodem, ale i korzystać z dostatku. Zaznacza, że jego siła pochodzi jedynie od Najwyższego. Pada tu znamienne zdanie, piękne zdanie, pełne wiary i posłuszeństwa wobec Boga: „Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia”. Jak wiele mówi to stwierdzenie, wystarczy tylko przyjąć je do siebie i według niego postępować. Paweł nie przedstawia siebie jako herosa, który wszystko przetrwa. Jest takim samym człowiekiem jak każdy z nas – nie ma w sobie nadprzyrodzonej mocy wynikającej z jego siły wewnętrznej, ale ma moc od Boga, dlatego nic nie jest mu straszne. Warto zaznaczyć, że nasz autor pisze List do Filipian przebywając w więzieniu. W opisywanym fragmencie dziękuje wspólnocie z Filippi za wsparcie, kiedy go potrzebował. Jest przekonany, że Bóg zaspokoi także każdą ich potrzebę w Chrystusie Jezusie. Kończy hymnem dziękczynnym do Boga Ojca (doksologia).
Fragment z Ewangelii według św. Mateusza to także alegoria historii zbawienia i oczywiście widać w nim analogię do omawianej powyżej perykopy z Księgi proroka Izajasza. Czytamy tu bowiem przypowieść o uczcie, uczcie mesjańskiej, na którą dobry Bóg zaprasza wszystkich, ale nie wszyscy to zaproszenie przyjmują. Król to Bóg, wyprawia wesele swojemu synowi, synem jest Jezus. Posyła sługi swoje, proroków i innych głoszących Słowo Boże, po zaproszonych, posyła po nich dwukrotnie zapowiadając obfitość, wspaniałą ucztę jedności z Bogiem. Ci zaproszeni to naród Izraela, a zwłaszcza jego przywódcy religijni. Odrzucają zaproszenie, sługi Boga znieważają, niektórych zabijają. Tak przecież kończyli prorocy czy apostołowie, wszyscy prześladowani, część z nich zginęła śmiercią męczeńską. Rozgniewany posyła swoje wojska, „kazał wytracić owych zabójców, a miasto ich spalić”. Tak się w istocie stało, to proroctwo zburzenia Jerozolimy przez Rzymian, które miało miejsce dużo później, bo w 70 r. n.e. Zawiedli ci, którzy mieli świecić przykładem. Zaprosił więc Bóg na ucztę tych, których Jego posłańcy spotkali na rozstajnych drogach. To przecież zaproszenie dla nas wszystkich, i dobrych, i złych, każdy może posilić się na uczcie Pańskiej i nawrócić, by żyć w Prawdzie. Jedna z osób zaproszonych nie miała stroju weselnego, a więc znalazła się we wspólnocie Kościoła, ale nie dokonała się w niej zmiana w sercu. Została wyrzucona w ciemność, na zatracenie, nigdy nie zazna radości. Tak się stanie z tymi, którzy choć zostali zaproszeni, nie odpowiedzieli w pełni, ich wiara okazała się być powierzchowną, bez przemiany, której oczekuje Pan.
Jakże bogate w treść są te czytania, dodające skrzydeł, bo zapowiadające piękną przyszłość dla tych, którzy w swojej teraźniejszości bycia na ziemi kochają Boga, odpowiadają na Jego zaproszenie na ucztę, żyją z Nim i w Nim, wierzą, nawet wtedy, kiedy jest im bardzo trudno żyć. Dojrzała wiara nie polega na omijaniu „krzyży”/ problemów, przecież „Zbawienie przyszło przez krzyż”. Dojrzała wiara polega na umiejętności radzenia sobie z nimi ze świadomością, że przecież nie jesteśmy sami, że nasze oparcie każdy z nas ma w Bogu. Wszystko naokoło przemija, zmienia się, nic nie jest pewne, nic stałe poza Bogiem, Jego siłą, Jego wielką miłością i zapewnieniem, że żyjąc z Nim, będziemy mieć życie wieczne. Żeby trafić do Królestwa Pana, oddajmy Mu się cali, dzielmy się z Nim naszymi radościami, ale i smutkami, nawet wątpliwościami, bo przecież jesteśmy tylko słabymi ludźmi, bo przecież tak często jest nam trudno iść, niekiedy pod wiatr. On nas wysłucha, i nawet jeżeli nie doświadczymy pomocy od razu, to pamiętajmy, że On wie o naszych problemach, że nie zapomniał i działa, tylko we właściwym czasie, właściwymi środkami. Czy życie trwających w wierze nie jest piękne, jeśli nawet cierpienie ma sens? Czegóż mam się bać? Co ktokolwiek czy cokolwiek może mi zabrać, kiedy mieszka we mnie Bóg, który zaprasza mnie na swoją ucztę?
Marzena Janicka
nie-teolog
filolog angielski
absolwentka Szkoły Biblijnej Archidiecezji Gdańskiej